Jak zaopiekować się emocjami na poziomie ciała?

Celina Fit, filozofka, terapeutka pracy z ciałem

Patrycja Juszkat: Gdzie w naszym ciele mieszka niepokój, lęk, panika?

Celina Fit: Tak naprawdę – są w całym naszym ciele, ale w niektórych miejscach czujemy je intensywniej. Często moi klienci dziwią się, że mają spięte np. stopy, łydki, dłonie, czyli miejsca, z którymi nie mają na co dzień kontaktu. Zaczynają je dopiero czuć podczas masażu.

Napięcie często odczuwamy w barkach, karku, zaciśniętej żuchwie. Dlaczego? Wyobraź sobie kogoś, kto bardzo się martwi albo przypomnij, jak Ty wyglądasz w takim momencie. Garbisz się, wysuwasz barki do przodu, pochylasz głowę i zaciskasz zęby. Tak, jakbyś chciał się schować albo nie rozpaść na kawałki pod wpływem tego stresu. I często staje się to naszą normalną, codzienną postawą. Stres mija, a nasze ciało pozostaje „zamrożone”. Bo nie dostało wyraźnego sygnału: Już jest ok, możesz się rozluźnić, puścić te napięcia.

Nie lubię uproszczeń, map, które krążą po necie, które opisują, gdzie w ciele mieszka jaka emocja. W mojej pracy zauważam, jak delikatne są np. brzuchy, w których siedzi pełno emocji. Chociażby dlatego, że żyjemy w kulturze płaskiego brzucha. A tak naprawdę mało kto ma taki. Spotykam wiele osób, które nie lubią swojego brzucha i są to zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Bo jest nie taki. Za duży, z rozstępami, z bliznami, z fałdami skóry. I jesteśmy na co dzień z tymi smutnymi historiami.

Z innej strony. Nasz żołądek, jelita  reagują nie tylko na większy stres, ale nawet podróż. Jelita są nazywane nawet drugim mózgiem. Odpowiadają też za naszą odporność. Czyli ważne, żeby nasz brzuch miał się dobrze, inaczej wszystko się sypie.

Patrycja Juszkat: Jak zaopiekować się tymi emocjami na poziomie ciała?

Celina Fit: Joga podpowiada, że na lęk dobrym lekarstwem są asany otwierające klatkę piersiową. Są nawet pozycje, w których po prostu leżymy na plecach na specjalnych wałkach z szeroko rozłożonymi rękami. Wtedy rozluźniają się mięśnie ramion, klatki piersiowej, robi się więcej miejsca dla przepony. Możemy głębiej oddychać. A taki oddech nas wycisza i koi skołatane nerwy. W ogóle jak czujemy silne emocje, które nas obezwładniają, połóżmy się na chwilę. Świetnie sprawdzą się również woreczki na oczy (można uszyć samemu albo kupić), które poprzez delikatną stymulację receptorów skórnych pomogą nam się odprężyć i odpocząć, a także  na chwilę odseparować się od bodźców.

Uwielbiam olejki eteryczne i w ogóle świat zapachów. I one też mogą pomóc. Nie na darmo używano soli trzeźwiących. W kwestii zapachów, wybierajmy to, co się nam podoba. Nasz nos naprowadzi nas bezbłędnie.

I ruch! Nasze ciało jest do niego stworzone. Posprawdzajmy, jak się ruszamy, ćwiczmy. Może potrzebujemy czegoś bardziej dynamicznego lub statycznego niż zwykle?

Świetnie sprawdzi się także masaż – taki, jaki lubimy najbardziej. Pomoże nam lomi lomi – żeby dać sobie trochę błogości i przyjemności, shiatsu  – żeby się ugruntować, tajski, żeby się porozciągać, rozruszać.  

Masaże zmieniają nas, bo pomagają nam poradzić sobie z napięciami. Pozwalają nam więcej czuć, a mniej myśleć. Ale jest w tym potrzebny czas. Żebyśmy się nauczyli przyjmować dotyk. Żebyśmy mogli strawić.

" Czasem jest tak, że wszystko boli, a nie wiadomo dlaczego. A przyczyna – stres – spychana jest na drugi plan. "
Celina Fit
terapeutka pracy z ciałem

Patrycja Juszkat: W silnym strachu pojawia się coś, co ludzie nazywają twardą, sztywną zbroją, ciężarem w okolicy serca, tak jakby ktoś usiadł im na klatce…

Celina Fit: To, że ktoś to umie nazwać, już uważam za sukces. To znaczy, że nie jest zupełnie odcięty od swojego ciała. To co nazywasz „zbroją”, ma też nas chronić. A dlaczego powstaje i jak ją rozpuszczać? Tu jest przestrzeń pracy dla wielu specjalistów – psychologów, psychoterapeutów, specjalistów od medycyny naturalnej, masażystów, terapeutów tańca i innych. I uważam, że warto sięgać po taką pomoc i czerpać z różnych źródeł.

Ale wracając do zbroi. Dzięki niej zamrażamy się i odcinamy się od trudnych spraw, co ma nam pomóc przetrwać. Tylko tym samym odcinamy się od przeżywania różnych emocji, również pozytywnych. I odcinamy się też od swojego ciała. Czasem moi klienci są tak ponapinani, że żeby cokolwiek poczuć, potrzebują intensywnej stymulacji- mocnego masażu, treningu, czwartej kawy… I ja to rozumiem. Układ nerwowy jest w takim pobudzeniu, że delikatne bodźce mogą go irytować. Tymczasem delikatny dotyk może zrobić rewolucję i pomóc wyjść z tego błędnego koła. Ale do tego potrzeba czasu. 

Patrycja Juszkat: Przez cały dzień docierają do nas przerażające wiadomości. Ilość zarażonych gwałtownie wzrasta, pojawiają się obawy, czy starczy łóżek szpitalnych, respiratorów…Co dzieje się w naszym ciele, kiedy żyjemy w ciągłym, intensywnym stresie?

Celina Fit: Źle śpimy, wstajemy niewyspani, nie możemy się ani zregenerować, ani efektywnie pracować. Jesteśmy podenerwowani, bardziej w swojej głowie i mrocznych wizjach niż w swoim ciele. Mamy płytki, szybki oddech. Czasem tak się napinamy, że potem czujemy zakwasy. To jeśli stres jest względnie krótkotrwały.

A jeśli trwa długo to w ciele wybucha koktajl Mołotowa, bo odpalają się w dużej ilości hormony stresu. A jak w grę wchodzą hormony, to sypie się reszta, w tym m.in. układ pokarmowy, odpornościowy. Pojawiają się lub wzmacniają choroby autoimmunologiczne. Całe ciało krzyczy o uwagę. Czasem jest tak, że wszystko boli, a nie wiadomo dlaczego. A przyczyna – stres – spychana jest na drugi plan.

Mówię o długotrwałym, intensywnym stresie, czyli nie dotyczy to na szczęście każdego. A też chciałam mocno podkreślić, że ludzie mogą się stresować z różnych powodów i w różny sposób znosić trudne sytuacje. To jest zależne m.in. od naszych doświadczeń, wrażliwości, tego, jak z bodźcami radzi sobie nasz układ nerwowy. Bardzo dużo mówi się ostatnio o osobach wysoko wrażliwych. Cieszę się, bo pokazuje to, że jesteśmy różni, mamy odmienną wrażliwość. I różnie możemy przeżywać świat. Nie ma w tej kwestii „normy”.

" Zamrażamy się i odcinamy się od trudnych spraw, co ma nam pomóc przetrwać. Tylko tym samym odcinamy się od przeżywania różnych emocji, również pozytywnych. I odcinamy się też od swojego ciała "
Celina Fit
terapeutka pracy z ciałem

Patrycja Juszkat: Mówi się, że dotyk leczy. Jak mogą pomóc sobie osoby, które pozostają same w domu, nie mają się do kogo przytulić?

Celina Fit: Wierzę, że dotyk leczy. Równie mocno jak zaangażowany, uważny terapeuta pracy z ciałem. Jego obecność, troska, empatia – czasem bez słów. Ale emocje potrzebują być przeżyte i nazwane. A na ten temat chyba Ty więcej możesz powiedzieć.

Patrycja Juszkat: Wracając do ciała… Jak możemy poczuć się w nim bezpiecznie?

Celina Fit: Nasze ciało potrzebuje dotyku, stymulacji. Można, oprócz masażu i czułości w relacji, troszczyć się o siebie przez automasaż, szczotkowanie ciała, otulanie się przyjemnymi materiałami. Do automasażu możemy wykorzystać piłeczki np.tenisowe, które pomogą rozmasować ciało i przynieść ulgę. Podkładamy je pod napięte mięśnie i rolujemy (leżąc na podłodze albo opierając się o ścianę). Sama podłoga może nam pomóc – można szukać spiętych mięśni i naciskać nimi o twarde podłoże. Tylko nic na siłę. I oddychajmy w trakcie. Szczotkowanie ciała na sucho to rodzaj peelingu. Bierzemy szczotkę do ciała z naturalnego włosia i powolnymi długimi ruchami przeciągamy ją w kierunku głowy i serca. Następnie koimy ciało odprężającym prysznicem, po którym nawilżamy je i  natłuszczamy. Na mnie to działa jak espresso.

Świetnie sprawdzi się też termofor, szczególnie gdy aura jest ponura i nieprzyjazna. Stary, sprawdzony, babciny sposób. Od naszych babć możemy się też nauczyć comfort food: ciepłych śniadań, zup, ale też: otulania nerek, noszenia czapek i ciepłych skarpetek. To wszystko składa się na nasz codzienny dobrostan.

Chcę jeszcze wspomnieć o kołdrze obciążeniowej, która przez swój lekki nacisk podnosi poczucie bezpieczeństwa. Zawsze też możemy zawinąć się w kokon z koca. Efekt będzie podobny

I jeszcze masaż, który jest prosty do nauczenia i zastosowania w warunkach domowych: dotyk motyla stworzony przez lekarkę, Evę Reich, która pracowała z przedwcześnie urodzonymi dziećmi. Zauważyła ona, że lepiej rozwijają się te dzieci, które są dotykane, noszone, przytulane. Dotyk motyla jest lekki, przyjemny i krótki. Działa jak drzemka i koi.

Patrycja Juszkat: Jak małymi kroczkami budować spokój w ciele? Co może pomóc nam „tu i teraz”?

Celina Fit: Potrzebujemy się na chwilę zatrzymać. Mam wrażenie, że jesteśmy tak przeładowani bodźcami, że jak ich nie ma, to mamy syndrom odstawienia. Ale naprawdę potrzebujemy od nich odpocząć. Jeśli macie małe dzieci, to wiecie, jak reagują po intensywnym dniu pełnym wrażeń. I my mamy podobnie, jak one, chociaż nam już nie wypada robić pewnych rzeczy.

A co możemy robić? Dbać o siebie. Wiem, że to wyświechtane stwierdzenie, ale od tego się zaczyna. Sama uwaga na oddechu, powoduje, że się on wydłuża i uspokaja. Łatwo jest wrócić do ciała poprzez zmysły np. zapach, ciepły czy zimny prysznic, chodzenie boso, delektowanie się smakami. Doświadczać ciała można poprzez masaż, ale też taniec – i w parach, i solo.

Ważne, żeby nauczyć się swojego ciała – jego rytmu, potrzeb, tego, jak funkcjonujemy w cyklu miesięcznym.

No i jeszcze spokój w głowie, ale to już zupełnie inna historia, której sama chętnie posłucham.

Patrycja Juszkat: Dziękuję za rozmowę.

Poruszyły Cię te słowa…? Podziel się nimi z bliską Ci osobą klikając w odpowiednią ikonkę:

Share on whatsapp
Share on facebook
Share on email
Share on google
Share on twitter