„Jego kochasz bardziej!”- Jak wspierać i opiekować się emocjami starszego dziecka?

Małgorzata Stańczyk, psycholog, dziennikarka, propagatorka rodzicielstwa bliskości, autorka książki: "Rodzeństwo. Jak wspierać relacje swoich dzieci?", mama trójki dzieci.

Patrycja Juszkat: Pochylmy się nad perspektywą starszego dziecka. Jak może wyglądać świat widziany jego oczami?

Małgorzata Stańczyk: Ile oczu, tyle światów, każda sytuacja jest niepowtarzalna. Myślę, że warto powiedzieć o tym, że spodziewając się rodzeństwa, dziecko wyczekuje na nieznane i może snuć sobie w głowie różne wizje i plany, które zwykle są rozbieżne z tym, co zadzieje się w życiu. Dlatego jestem ostrożna ze snuciem bardzo szczegółowych scenariuszy, bo ten rozjazd oczekiwań i rzeczywistości robi dodatkowe napięcie i bywa, że cała przygoda zaczyna się od rozczarowania. Z pewnością jednak dzieci są świadome całego poruszenia, jakie ma miejsce w rodzinie, gdy przychodzi na świat nowy jej członek. I potrzebują, by je w to wydarzenie włączyć i by im w nim towarzyszyć.

Patrycja Juszkat: Z jakimi problemami może mierzyć się kilkulatek, kiedy w domu pojawia się młodsze rodzeństwo?

Małgorzata Stańczyk: Przede wszystkim z oswajaniem zmiany. Z resztą nie tylko on. Wszyscy członkowie rodziny – rodzice także. Wraz z pojawieniem się rodzeństwa, ten układ rodzinny, który dobrze znaliśmy i który już nam jakoś działał, zmienia się. Tamtego już nie ma. Teraz mamy zupełnie nową konfigurację. Bywa, że te strategie, które nam się sprawdzały, przestają nam służyć, że potrzebujemy zupełnie nowych. Tych nowych jeszcze nie mamy, potrzebujemy je znaleźć, nauczyć się ich. Obok brata czy siostry, kilkulatek ma więc przy sobie rodziców, którzy odnajdują się w nowej sytuacji, sami będąc w kryzysie i rozwoju.

Często trudnością dla dziecka jest rozstanie z mamą, która na kilka dni (a bywa, że i na dłużej) pozostaje poza domem. Bardzo wspierające jest to, gdy dziecko ma już doświadczenia bycia zaopiekowanym przez inne osoby i trafia pod czyjeś bezpieczne i opiekuńcze skrzydła. Również po powrocie do domu, mama jest mniej dostępna – oboje rodzice są zaabsorbowani opieką nad noworodkiem. Mają mniej czasu, mniej sił (z niewyspania), mniej cierpliwości. Starsze dziecko będzie dążyło do kontaktu i dawało znać o swoich potrzebach. Nie jest w stanie ich odroczyć i poczekać na lepszy moment.

Patrycja Juszkat: Do tej pory miało ukochanych rodziców tylko dla siebie. Ich czas, uwagę, obecność, ale także wieczorne czytanie i przytulanki. Odkąd pojawił się maluszek bywa trudno kontynuować wspólne rytuały, szczególnie gdy drugi rodzic pracuje do późna, a rodzina i przyjaciele są daleko.

Małgorzata Stańczyk: Dlatego bardzo ważne, by się na ten czas przygotować. Tak zadaniowo, operacyjnie. Ustalić, jak wyobrażamy sobie opiekę nad starszym dzieckiem, kto w czym może nas wesprzeć. Warto budować sobie taką sieć wsparcia. Mnie osobiście rodzicielstwo uczy proszenia o pomoc. To może być rodzina, przyjaciele, ale mogą to być też osoby, które dadzą nam wsparcie, wykonując pracę. Opieka nad dwojgiem czy trojgiem małych dzieci to nie zadanie dla jednej osoby.

" To, co wydaje mi się istotne, to, że zaopiekowania wtedy wymaga oboje dzieci, bo kopanie siostry w brzuch to nie jest reakcja, która bierze się z komfortu i dobrego samopoczucia. Jeśli tylko uda nam się powstrzymać od oceny i bycia sędzią, możemy dbając o bezpieczeństwo, jednocześnie zaopiekować obydwoje dzieci."
Małgorzata Stańczyk
Psycholog, dziennikarka, propagatorka rodzicielstwa bliskości

Patrycja Juszkat: Jak pomóc dziecku oswoić się ze stratą, zaakceptować nową sytuację?

Małgorzata Stańczyk: Do tego potrzebny jest czas, cierpliwość i łagodność. Wspierające dla dzieci jest to, gdy zostaną przyjęte ze wszystkimi emocjami, również tymi trudnymi. Czasem rodzice boją się zrobić na nie miejsce. Wydaje im się, że jak pozwolą im wybrzmieć, to one jakoś się utrwalą, wyryją w tej relacji na stałe. To tak nie działa. Emocje, które możemy współdzielić z innymi, które spełnią swoją rolę, rozpuszczają się, mijają.

Patrycja Juszkat: Jak reagować, kiedy kilkanaście razy w tygodniu słyszymy „Jego kochasz bardziej!” lub „Oddajmy go!”?

Małgorzata Stańczyk: Zaglądałabym pod ten komunikat i sprawdzała, o czym dziecko woła. Co możemy wyczytać z niego, jeśli potraktujemy te zdania, jako zdania o dziecku, a nie o rodzeństwie czy rodzicu. Woła o swojej niepewności, o bólu, o tym że mu trudno, że bardzo nas potrzebuje, że nie wie jak sobie poradzić. To są te właściwe komunikaty, na które możemy zareagować. Możemy też zapytać: “Ty wciąż wspominasz, jak to było kiedyś, gdy byliśmy tylko Ty i ja?”, możemy dziecko przytulić i dbać o chwile bliskości i intymności. Możemy pokazać mu zdjęcia z okresu, gdy było malutkie i opowiedzieć, jak się nim opiekowaliśmy. Pooglądać z czułością tamtego bobaska i dumne miny rodziców i rodziny. Jeśli zamiast tego będziemy blokować te trudne komunikaty, stracimy okazję do zaopiekowania tego żalu i bólu. Często w tym okresie wspierające jest szeroko pojęte zaopiekowanie napięcia, a więc robienie różnych rzeczy poprzez kontakt z ciałem. Mogą to być masaże, zabawy siłowe, kotłowanie, przepychanie, przytulanie, usypianie, sport. Taki w relacji z mamą lub tatą, nie rywalizacja w lidze piłkarskiej. Chodzi mi o te wszystkie rzeczy, które możemy robić dla dziecka na zimno, niekoniecznie dopiero wtedy, gdy jest mu trudno. W tych sytuacjach, gdy robi się gorąco, mamy według mnie najmniej do zrobienia: towarzyszyć, przyjąć, wytrwać (a może słowo „przetrwać” byłoby najbardziej odpowiednie). Czasem nie potrzeba tam nawet wielu słów.

Patrycja Juszkat: A kiedy po kilku latach dostrzegamy, że dla starszego dziecka ta sytuacja jest wciąż trudna? Dokucza, przezywa, krzyczy, kopie lub ciągnie za włosy. Pojawia się naturalny instynkt, aby ochronić dziecko, które nieustannie pada ofiarą takiego traktowania. Jak równolegle chronić młodsze dziecko i zaopiekować się starszym?

Małgorzata Stańczyk: Te wszystkie rzeczy, o których mówisz, to może być znak: „Jest mi trudno. Potrzebuję pomocy!”, albo naturalna dynamika relacji pomiędzy rodzeństwem, w której jest przecież miejsce na konflikty. Pytasz, jak chronić młodsze i równocześnie zaopiekować się starszym. Warto mieć świadomość, że to jest bardzo wymagająca sytuacja, jedna z najtrudniejszych w rodzicielstwie, gdy jestem jedna i mam do wsparcia równocześnie więcej niż jedno dziecko. Nie zawsze nam się to uda zrobić szybko i zgrabnie, ale według mnie znaczenie ma już sama intencja, z jaką wchodzę w tę sytuację. Czy chcę dostrzec oboje dzieci, czy dzielę ich na tego, kto zawinił i tego, kto jest ofiarą? Ten drugi układ nie wspiera ani jednego ani drugiego. Wiem, że potrzebujemy się tego uczyć, bo mało kto miał okazję takiego wsparcia doświadczyć lub obserwować. Można zaczynać od łatwiejszych sytuacji, czyli tych, w których mamy gdzieś obok drugiego rodzica i możemy zaopiekować się, każde jednym z dzieci, dając im empatię i akceptację.

" Rodzice mogą potrzebować wsparcia terapeuty czy psychologa nawet jeśli wszystko wydaje się iść „całkiem gładko”. Jeśli tylko czujesz, że potrzebujesz wsparcia, to potrzebujesz wsparcia. Nie potrzeba szczególnych okoliczności ani spełnienia dodatkowych warunków."
Małgorzata Stańczyk
Psycholog, dziennikarka, propagatorka rodzicielstwa bliskości

Patrycja Juszkat: Za złością często kryje się ból, lęk, niepokój, poczucie odrzucenia. Czy możemy jednocześnie koić dziecięce emocje i stawiać granice np. gdy starsze dziecko kopie w brzuch młodszą siostrę i obawiamy się o jej zdrowie? Jak mogłaby wyglądać nasza reakcja w podobnej sytuacji?

Małgorzata Stańczyk: Pierwsze, co robimy to dbamy o bezpieczeństwo. Możemy po prostu rozdzielić dzieci, powstrzymując się od komentarza, możemy rozdzielając powiedzieć STOP. Zdanie, którym lubię zaczynać takie interwencje to: „Widzę, że tu dzieje się coś trudnego”. To, co wydaje mi się istotne, to, że zaopiekowania wtedy wymaga oboje dzieci, bo kopanie siostry w brzuch to nie jest reakcja, która bierze się z komfortu i dobrego samopoczucia. Jeśli tylko uda nam się powstrzymać od oceny i bycia sędzią, możemy dbając o bezpieczeństwo, jednocześnie zaopiekować obydwoje dzieci. Największe znaczenie wydaje mi się mieć to, czy mieści nam się w głowie, że można nie oceniać, nie rozstrzygać i nie karać zachowań jednego dziecka w stosunku do drugiego. Często wymaga to sporego przemeblowania w głowie. Gdy w głowie zadzieje się ta zmiana, to i reakcje stają się bardziej wspierające.

Patrycja Juszkat: Jakie reakcje, słowa starszego dziecka powinny nas zaalarmować, być informacją zwrotną, że dziecko, a może cała rodzina potrzebuje wsparcia? Kiedy szukać pomocy doświadczonego terapeuty?

Małgorzata Stańczyk: Myślę, że to nie pojawienie się konkretnych zachowań dziecka jest tym sygnałem. Rodzice mogą potrzebować wsparcia terapeuty czy psychologa nawet jeśli wszystko wydaje się iść „całkiem gładko”. To naprawdę wrażliwy moment w życiu rodziny. Jeśli tylko czujesz, że potrzebujesz wsparcia, to potrzebujesz wsparcia. Nie potrzeba szczególnych okoliczności ani spełnienia dodatkowych warunków.

Patrycja Juszkat: Dziękuję za rozmowę.